PTTK Legnica










ARCHIWUM

BAZA TURYSTYCZNA

Noclegi

Gastronomia

Komunikacja

Kontakt

Szukaj w serwisie





(19-06-5117)
Ogólnopolski Jubileusz Krasomówców...


Ogólnopolski Jubileusz Krasomówców...

 

Oczywiście, w Legnicy, bowiem od 25 lat finały odbywają się w tym mieście, które puchnie od kulturalnych inicjatyw. Piszę o Legnicy nie dlatego, że miasto kocham, że dobrze się w nim czuję, że nie mogę znaleźć sobie przestrzeni w Lubinie. Po prostu, Legnica tak się otworzyła na ludzi, w różnym wieku, że tu odnajdują się i młodzi, i starzy. Nie chcę przynudzać, ale w końcu muszę zaznaczyć o jednym. Po 25 latach istnienia OKK dotarli wreszcie do Legnicy lubinianie. Nie w charakterze uczestników, ale bacznych obserwatorów. Otóż z Młodzieżowego Domu Kultury w Lubinie, z grupą teatralną przyjechała Lidia Głodowska dodatkowo oceniać dzieci i młodzież z różnych stron Polski. Ozdobą rozpoczęcia OKK był także występ, poza konkursem, 9 -latka, Wojtusia Bundziowa. Nabrał apetytów na walkę finałową w przyszłym roku. A Młodzieżowy Dom Kultury w Lubinie przyznał okolicznościowe statuetki (wielka operatywność dyrektora MDK, Waldemara Doleckiego) Adriannie Chachule (SP 12 w Tomaszowie Mazowieckim, woj. łódzkie) i Konradowi Żygadło (Gimnazjum w Gaci, woj. podkarpackie).

A naprawdę Jubileusz był wspaniały. Tak pod względem pogody, jak i atmosfery, panującej w internacie liceum ukraińskiego i w Centrum Kształcenia Ustawicznego, gdzie odbywały sie przesłuchania finałowe. Czuło się, jak unosi się w powietrzu serdeczność. Że przyjechali wyjątkowi uczestnicy. A oryginalność udowadniali doborem tematów i wielkim uczuleniem na słowo. „Sprzedawali” zasadnicze treści, ciągle związane z tym co nas ubogaca i niepokoi, zmusza do refleksji i karze zachwycać się pięknem i dobrem. Żar wewnętrzny musi istnieć w człowieku. Lista laureatów jest długa i zasadna, ale nie sposób skupić się na wszystkich. Zasada selekcji jest konieczna, by pełniej i dokładniej wczuć się w to, co do dziś zagrzewa naszą pamięć. Tak mocno przeżycie osadziło się w samym środku serca. A ono jest wyjątkową skarbnicą. Z wielką ostrożnością i przemyśleniem składamy w niej okruchy najcenniejszych doznań i wstrząsów.

W tej chwili uwagę chciałbym skupić na wystąpieniach Macieja Stopy (I miejsce) i Konrada Żygadło ( II miejsce). Obaj z województwa podkarpackiego, pion szkół gimnazjalnych i na prezentacji Michała Szczepańskiego, szkoła podstawowa z województwa kujawsko – pomorskiego. Takiej swobody, takiego zafascynowania tematem, takiej komunikatywności na tym konkursie prawie nie spotkałem przez 21 lat. Maciej Stopa pokonał mnie swoją opowieścią o świętej pamięci jezuicie, 75 -letnim Ojcu Czesławie Drążku. Mówił: „W swoim życiu osiągnął wiele. Był fenomenalnym naukowcem z doktoratem, kapitalnym duszpasterzem młodzieży, wspomożycielem trędowatych, podróżnikiem po świecie, wiernym papiestwu urzędnikiem watykańskim i dziennikarzem. Dla mnie był kuzynem mojego dziadka, a dla Państwa idolem(...) Ojciec Czesław był tak skromny, że nie przyznawał się nawet do przyjaźni z Janem Pawłem II, choć znał go ponad 40 lat. Przez całe życie też, w tym przez 16 lat pracy w L'Osservatore Romano, nie używał komputera ani maszyny do pisania. Wszystko napisał ręcznie. To pióro sprawiło mu najwięcej cierpień. Ojciec Czesław był sługą słowa pisanego. Wylew był dla niego torturą a on zniósł ją z pokorą... Tak mówił Maciek Stopa, uczeń Gimnazjum im. Jana Pawła II Sióstr Prezentek w Rzeszowie. Trzeba dodać koniecznie, że w samym finale pokazał klasę. Pokonał konkurentów jakością trzy minutowej improwizacji. Wielkość. Zachwyt. Oczarowanie. Niewiele odbiegał od niego Konrad Żygadło z Gimnazjum w Gaci. Podbił słuchaczy „Krajobrazem wsi dawnej”. Przytoczę tylko fragment tekstu, który sam sobie na wystąpienie finałowe napisał: „...Świat, który umarł, lecz jest kilka kroków za nami. Krajobraz, który zniknął, łatwo go sobie przywołać. Ludzie, których odprowadzono na cmentarz, tak jak oni odprowadzali kiedyś swoich ojców. Zima dawno przeszła, a drzewa puściły nowe liście. Jesteśmy częścią koła, które cały czas kręci się jak w tańcu i nie może się zatrzymać. Kiedyś po nas zostanie tyle, ile zostało po dawnej polskiej wsi. Nadejdzie czas, gdy znów przystaniemy, odpoczniemy na chwilę i ... zatrzymamy się w przeszłości. A koło poniesie nas samo, nie pytając o zgodę. Przyjdzie taka chwila, że to my będziemy tworzyć wspomnienie... Sancta Maria, mater Dei, ora pro nobis peccatoribus, nunc et in hora mortis nostrae. Amen.

Po ogłoszeniu wyników finałowych w sobotę wieczorem jeden z laureatów przyniósł mi karteczkę z takim tekstem (napisanym na serwetce): „Drogi Panie profesorze! Pragniemy panu powiedzieć, że my, chłopcy z pokoju 39b, zajęliśmy kolejne 4 miejsca. 1 – Maciej Stopa – województwo podkarpackie, 2 – Konrad Żygadło – województwo podkarpackie,3 Szymon Jakób – województwo wielkopolskie, 4 – Michał Wrona – województwo łódzkie.”

W niedziele ogarnęła mnie chandra, topniało serce, a łza zakręciła się w oku, kiedy przed godziną 9 stałem na schodkach internatu i czekałem na odjazd dwóch autokarów, którymi uczestnicy i opiekunowie jechali do Wrocławia, by ( m.in.) zwiedzać Panoramę Racławicką. Chciałem się z wszystkimi pożegnać. Ogarnąłem wzrokiem tę rozanieloną krasomówczą grupę, nad którą unosił się głos serdeczności, życzliwości, zatroskania znanej wszystkim Bogusi Grabki, Ona matczyną opieką objęła 4 dni pobytu gości w Legnicy. W ostatniej chwili doleciał do mnie Michał Wrona z Opoczna i dał mi karteczkę z adresem i prośbą: Proszę mi przysłać swój tomik „Ciągle Więcej”. Ruszyły autokary, skręciły w ulicę Tarasa Szewczenki, a my z Leonem Chojniakiem obserwowaliśmy las rąk tańczących w szybach autokarów. Wróciliśmy na chwilę do internatu, by zabrać torby. Leon, łaskawca, poświęcił się i odwiózł mnie pod blok w Lubinie. Zostałem sam na sam z przeżyciami, doznaniami, jakie podarowała mi Legnica. Wspaniałe chwile. I tu przypomniały mi się jeszcze raz słowa cytowanej już wypowiedzi Konrada Żygadły.

Zapewniłem Naczelnego „Nowej Gazety Lubińskiej”, że w najbliższą środę (18.11.09) dostarczę gotowy tekst o niecodziennym wydarzeniu w Legnicy.

Gdy wtedy (08.11.09) wchodziłem do mieszkania i otworzyłem torbę, z zeszytu „konkursowego” wyskoczyła kartka z tekstem „ O komórkach i koronkach” Michała Szczepańskiego z Brodnicy. Przeczytałem jeszcze raz i uśmiechnąłem się serdecznie.

Pozdrawiam wszystkich i zapewniam, że takich „konkursowiczów” pamięta się przez lata albo na całe życie. Pozdrowienia szczególne dla Marii Oćwiei z Gimanzjum Sióstr Prezentek w Rzeszowie, dla Doroty Winter z Gimnazjum w Gaci, dla Ewy Dębek z Brodnickiego Domu Kultury, i dla Jolanty Begińskiej z Opola.

Chłopcy z gimnazjum pokazali, udowodnili, że nie boją się Słowa i treści, które przez to słowo wyrażają. To jest przykład duchowej dorosłości. Do przyszłego roku.

Ludwik Gadzicki