PTTK Legnica










<strong><a target=Galeria zdjęć">

IMPREZY 2008 ROK (5)

IMPREZY 2007 ROK (8)

IMPREZY 2009 ROK (28)

IMPREZY 2011 ROK (8)


XVI OPŁATKOWE SPOTKANIE PRZEWODNIKÓW TURYSTYCZNYCH

TURYSTYKA I PRZEMYSŁ (1)

VI KONKURS KRAJOZNAWCZY "ZNAM POWIAT LEGNICKI JAK SWÓJ DOM"

XXXVIII RAJD NA POWITANIE WIOSNY

XXXX ZLOT KRAJOZNAWCZY "Legnickie Pole 2011"

DOLNOŚLĄSKI RAJD NIEPEŁNOSPRAWNYCH "WYRÓWNAĆ SZANSE"

SURVIVAL 2011

WYCIECZKA Z CYKLU "WĘDRUJ Z NAMI" SZKLARSKA PORĘBA

IMPREZY 2010 ROK (15)

IMPREZY 2012 ROK (1)

IMPREZY TURYSTYCZNE 2006 (16)

Konkurs Fotograficzny - Znam Swój Powiat Jak Swój Dom (9)

Lato w powiecie 2009 (1)






BAZA TURYSTYCZNA

Noclegi

Gastronomia

Komunikacja

Kontakt

Szukaj w serwisie


Galeria zdjęć  >>  IMPREZY 2011 ROK  >>  SURVIVAL 2011

SURVIVAL 2011


 

ĆWICZENIE TERENOWE „SURVIVAL 2011”

LUBLINIEC 16.05-03.06.2011r.

Zorganizowane przez ODDZIAŁ PTTK W Legnicy i ZSO nr 3 w Legnicy

PRZY WSPARCIU FINANSOWYM

MINISTERSTWA OBRONY NARODOWEJ



W dniach od 16maja do 3 czerwca br. pierwsze i drugie klasy mundurowe Zespołu Szkół Ogólnokształcących nr 3 w Legnicy wzięły udział w Ćwiczeniu Terenowym „SURVIVAL 2011” wieńczącym miniony rok szkolny w zakresie zdobywania wiedzy i umiejętności z przysposobienia obronnego. Było to już czwarte ćwiczenie organizowane wspólnie z Oddziałem naszego towarzystwa w oparciu o zawarte porozumienie o współpracy przy wsparciu finansowym Ministerstwa Obrony Narodowej.

W tym roku terenem ćwiczeń była Ziemia Lubliniecka. W malowniczej okolicy nad brzegiem jeziora Przesmyk usytuowanego 6 km na południe od Lublińca została zorganizowana baza szkolno-noclegowa. Ośrodek Szkolno-Rekreacyjny SILESIANA, który na okres dwóch tygodni stał się naszym domem, znakomicie spełniał wymagania organizatorów ćwiczenia i jego uczestników. Ćwiczenie przeprowadzone zostało w dwóch turnusach – pierwszy dla klas wojskowych, drugi dla strażackich, wg identycznego programu szkoleniowego. Pobyt rozpoczynało szkolenie z zakresu bezpieczeństwa podczas pobytu w ośrodku i podczas zajęć w terenie. Następnie po obiedzie udaliśmy się do Częstochowy, aby zwiedzić sanktuarium i klasztor na Jasnej Górze. Mimo zmęczenia dzielnie towarzyszyliśmy naszym przewodnikom po sanktuarium, a na nogi postawiła nas wizyta w Bibliotece Klasztornej, co było możliwe dzięki uprzejmości Kustosza zbiorów sanktuarium Ojca płk Jana Golonki, który osobiście opisał nam historię biblioteki i omówił program ideowy jej malowideł. Zaprezentował nam jedną z XVII wiecznych ksiąg oraz kopię księgi pamiątkowej biblioteki z wpisami najbardziej znanych ludzi na świecie i w Polsce. Po indywidualnym zwiedzaniu Kaplicy Matki Bożej powróciliśmy do Ośrodka Silesiana, gdzie czekała już kolacja i możliwość organizacji dyskoteki z czego skorzystaliśmy.

Kolejne dni to ciąg zaplanowanych zdarzeń powtarzający się już do końca turnusu: pobudka, rozruch fizyczny, toaleta, śniadanie, zajęcia programowe, obiad, zajęcia programowe, kolacja. czas wolny zorganizowany, toaleta, capstrzyk i pobudka, …… .

Zajęcia programowe z topografii, terenoznawstwa, taktyki, urozmaicane były pobytem w różnych ciekawych miejscach np.: jednostka wojskowa 1 Pułku Specjalnego Komandosów, Muzeum Paleontologiczne w Lisowicach czy siedziba Zespołu Pieśni i Tańca ŚLĄSK w Koszęcinie, Ale chyba prawdziwym hitem ćwiczeń była gra terenowa z paintbollem: dzień rozpoczął się wg stałego schematu, lecz przy śniadaniu otrzymaliśmy suchy prowiant co zwiastowało dłuższą nieobecność w ośrodku. Zostaliśmy podzieleni na dwa zespoły „alfa” i „bravo” , przebraliśmy się w mundury ochronne pobraliśmy karabinki paintbolla ze zbiornikami gazu, nałożyliśmy makijaż ochronny i ruszyliśmy w teren zakładać bazę terenową. Poruszając się wytyczoną trasą wg dostarczonych map z zachowaniem zasad obrony i ochrony odnaleźliśmy zasobniki spadochronowe z dodatkową żywnością i amunicją do karabinków co nakazywało liczyć się z bardzo długim pobytem w lesie. Po ok. trzech godzinach marszu dotarliśmy w rejon gdzie zaplanowano urządzić bazę ze wszystkimi przysługującymi jej elementami wykorzystując tylko to co daje przyroda i zabrane wyposażenie. Dowódcy zajęli się organizowaniem obrony bazy, a pozostałość „urządzała” bazę. Jak na pierwszy raz, wg opinii fachowców. całkiem przyzwoicie. Wreszcie nadeszła godzina „zero”. Baza gotowa do obrony, amunicja wydana, maski na twarzach, posterunki obsadzone, oczekujemy przeciwnika. Wyczuwa się pewną nerwowość i podniecenie przed pierwszą w życiu „bitwą”, „cisza jak makiem zasiał”. Nagle pojedyncze strzały od strony bagna, atmosfera „gęstnieje”. Kolejne strzały z innych stron. Walka rozpoczęła się na dobre.

Nie czujemy upływającego czasu, mija godzina, a odgłosy walki nie słabną. Zapada zmrok. Mija następne 30 minut odgłosy strzelaniny zamierają, coraz więcej bojowych okrzyków, doszło do „walki wręcz”. Po kwadransie już tylko okrzyki zwycięstwa przeciwników, baza została zdobyta.

Jest już pełna ciemność, rozpalamy ognisko, pieczemy kiełbaski, gorączka minionej walki nie opada, wszędzie żywe dyskusje i opowieści o „bohaterskich czynach”. Około północy formujemy kolumnę marszową i forsownym marszem po godzinie czasu jesteśmy w ośrodku w Kokotku. Około drugiej życie zamarło, a walka toczyła się dalej już tylko we śnie.

Kolejny dzień pobytu to przygotowanie do biegu terenowego. W piątek po śniadaniu zwarci i gotowi, podzieleni na patrole, zaopatrzeni w mapy, lornety, busole i inne niezbędne akcesoria wojowników, ruszamy kolejny raz w las, tym razem bez „opiekunów”. Pokonujemy kolejne kilometry, wykonujemy określone przez sędziów zadania i po około czterech godzinach zmagań z taktyką, topografią i wszelką wiedzą tajemną każdy zespół powraca, kolejny raz, szczęśliwie do ośrodka w Kokotku. Wieczorem dyskoteka i przygotowanie do wyjazdu.

Turnus dobiega końca, czynności poranne jak zawsze, po śniadaniu spotkanie z przedstawicielami WKU Częstochowa - sporo informacji o naszym kochanym wojsku i wyjazd do Lublińca w celach rekreacyjnych. Powrót ,obiad, pożegnanie obsługi ośrodka Silesiana, kierunek Legnica i naprzód. Podróż trochę się dłuży, krótkie przerwy „techniczne” utrzymujące nas przy życiu i ok. 19-tej parkujemy przy „Babelku”. Gorące powitania i pożegnania i chyba tęsknota, że to już koniec lublinieckiej przygody.

Olek Salamon



1
2
3
4
5
6
7
8
9
10
11
12
13
14
15
16
17
18
19
20